Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Dwie Siostry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyd. Dwie Siostry. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 stycznia 2014

Na dobry początek: Mapy

O Mapach pisali już wszyscy. 
Śmiało można powiedzieć, że Mapy to już właściwie książka kultowa.
Podbiła serca nie tylko polskich odbiorców, ale też czytelników na całym świecie. W 2013 roku Mapy znalazły się w prestiżowej szóstce najciekawszych i najpiękniejszych książek dla dzieci według New York Timesa.

Dla nas to jedna z najważniejszych książek minionego 2013 roku. 

Mapy Mizielińskich trzeba po prostu mieć. Nie ważne czy twoja pociecha ma rok, pięć lat czy szesnaście. Maluch będzie zachwycony bogactwem szczegółów, dla starszaka książka będzie wspaniałym zaproszeniem do odkrywania świata.
Nawet niekoniecznie musisz posiadać potomstwo- bo książka zachwyca dorosłego w równym stopniu co dziecko. Nie masz dziecka- kup dla siebie! Gwarantuję, że z tą książka spędzisz nie jeden wieczór.

Tylko uwaga! Książka niesamowicie rozbudza chęć do natychmiastowego pakowania walizek, kusi podróżami bliższymi i dalszymi. Nawiązując do słynnych słów J.R.R Tolkiena można powiedzieć:
"uważaj na tę książkę, bo nie wiadomo dokąd Cię poniesie...."


sobota, 28 grudnia 2013

Maria Parr: moje norweski odkrycie

O twórczości Marii Parr dowiedziałam się dzięki blogowi Mała Czcionka ( jeśli ktoś z Was jeszcze nie zna tego bloga, to serdecznie polecam! nieocenione źródło moich inspiracji czytelniczych).

Z początku byłam na siebie trochę zła, że przegapiłam jakoś zupełnie książki tej norweskiej pisarki. Jako że jestem kimś na kształt Norwegfila (który nawet swoją podróż poślubną spędził pod namiotem, gdzieś na dalekiej Północy, zamiast w pięciogwiazdkowym hotelu w ciepłych krajach) to książki Marii Parr powinnam mieć w swojej biblioteczce już od dawna. Książka Gofrowe serca, która ukazała się w 2005 roku szybko zdobyła uznanie nie tylko w rodzimej Norwegii, ale i na świecie. Kolejna powieść, jaką jest Tonja z Glimmerdalen potwierdziła uznanie dla twórczości pisarki ( w Norwegii książka została uhonorowana licznymi nagrodami literackimi m.in znaczącym Brageprisen). Jak tu więc nie znać twórczości Marii Parr?

Krytycy literaccy i czytelnicy porównują książki Marii Parr z twórczością Astrid Lindgren. Faktycznie, opowieści norweskiej pisarki przesiąknięte są podobnym klimatem, jaki znamy już dzięki bohaterom powieści Dzieci z Bullerbyn. Można powiedzieć, że dla obu pisarek dzieciństwo jest czasem szczególnym i magicznym: pełnym wolności i swobody, niezapomnianych przygód. Dla obu pisarek najważniejsze są wartości takie jak przyjaźń i miłość. Maria Parr w swoich książkach świetnie odnajduję się w tematyce przedstawiania tych ponadczasowych, uniwersalnych wartości, dlatego według mnie ma duże szanse, aby swoją twórczością na stałe zapisać się w kanonie literatury dziecięcej.

czwartek, 24 października 2013

Misiowa piosenka w paryskiej operze

Misiowa piosenka to książka, na którą czekałam z wypiekami na twarzy.

Książka stworzona przez Benjamina Chaud, którego ilustracje znamy już doskonale z serii o przygodach słonia Pomelo. A kto zapoznał się z ilustracjami Chaud ten wie, że trudno się od nich oderwać! Przyciągają kreską i zatrzymują przewrotnym humorem (i  kto by pomyślał, że autor wybrał studia na akademii sztuk pięknych dopiero, gdy stracił wszystkie szansę, aby zostać...zawodowym narciarzem!)

Często tak jest, że gdy czegoś wyczekujemy z niecierpliwością to nasze wyobrażenia przerastają rzeczywistość i kiedy wreszcie nadchodzi 'ten' moment czujemy się zawiedzeni. Nie w tym przypadku! Misiowa piosenka jest taka jaka być powinna: wydana na dużym formacie, doskonale zilustrowana, z mnóstwem szczegółów do odkrycia na każdej stronie. Zmusza to wspólnego z dzieckiem zaangażowania się w akcję książki- przecież trzeba znaleźć małego misia, który zgubił się w wielkim mieście w poszukiwaniu miodu! ( podobno inspiracją dla Chaud do napisania tej książki było odkrycie przez niego samego, że na dachu paryskiej opery znajduje się najprawdziwsza pasieka).

Co jeszcze powinniście o tej książce wiedzieć? Książka ta została swego czasu wybrana do akcji Premières pages ( pierwsza strona) w czasie której nowo narodzone i nowo adoptowane dzieci w kilku departamentach we Francji otrzymują w prezencie wybraną książkę ( bardzo podobałby mi się taka kampania promująca czytelnictwo w Polsce;)

Misiową piosenkę polecamy całym sercem! Książka ta wspaniale się sprawdzi w długie i deszczowe jesienne wieczory.



A pasieka na dachu paryskiej opery wygląda tak:

zdjęcie: Éric Tourneret


Misiowa piosenka
Benjamin Chaud
wyd. Dwie Siostry 2013










czwartek, 17 października 2013

Nasze największe niedocenienie: Miasteczko Mamoko

Przyszło nam ostatnio trochę podróżować. A wiadomo, jak jest podróż to i trzeba coś w zanadrzu przygotować na wypadek, gdy maluch zacznie się wiercić z niecierpliwienia i marudzić z nudów.  A nasz egzemplarz malucha ma tak, że im starszy tym bardziej się w podróżach (zwłaszcza samochodowych) niecierpliwi- no bo ile można siedzieć i jechać?

W tym miejscu dochodzimy do naszego nowego bohatera (bo tak wypada nazwać tę książkę, która uratowała naszą podróż przed wybuchami marudzenia, a po powrocie pozwoliła przetrwać czas przeziębienia). Bohatera niedocenionego, który miesiące całe przeleżał na półce domowej biblioteczki niepostrzeżenie obrastając kurzem. Tak, przyznajemy się- nie od razu pokochaliśmy tę książkę! Na początku kłuły nas w oczy te dziwne stwory, które wyszły spod rąk państwa Mizielińskich, gubiliśmy się gdzieś w kolorystyce, po macoszemu potraktowaliśmy wątki opowieści o mieszkańcach Miasteczka.

Wszystko zmieniło się, kiedy powtórnie otworzyliśmy książkę w tej samochodowej podróży. Miasteczko Mamoko dosłownie nas wciągnęło! I to nie na pięć czy dziesięć minut, ale na dobre pół godziny (a kto mam rozbieganego dwulatka na wychowaniu ten wie, że zajęcie go czymś na pół godziny jest wyczynem). Jest tu wszystko to co lubimy: setki szczegółów, mnóstwo wątków i opowieści, poszukiwań i dociekań. I pytamy ciągle gdzie, kto, z kim, dlaczego i po co? I przewracamy strony w tą i z powrotem po setki razy.
Miłość od drugiego czytania okazuje się trwała.



Miasteczko Mamoko
Aleksandra Mizielińska
Daniel Mizieliński
wyd. Dwie Siostry 2010

niedziela, 29 września 2013

Jesień na ulicy Czereśniowej


Czy wspominałam już o tym, że nasza rodzina zakochana jest w ulicy Czereśniowej?
Mam wrażenie, że z każdym kolejnym tomem zauroczenie nasze jest coraz większe. Przygodę z książką zaczęliśmy wiosną, podglądaliśmy też mieszkańców ulicy Czereśniowej latem, ba nawet nocą! Z wieloma bohaterami zaprzyjaźniliśmy się bardzo. Czasem mam wręcz wrażenie, że ulica Czereśniowa istnieje gdzieś naprawdę, a nawet po sąsiedzku. Na jesienną Czereśniową czekaliśmy z wypiekami na twarzy i przebierając nóżkami z niecierpliwości ( chociaż żal nam było odchodzącego lata, żal bardzo). Przyszła jesień i listonosz przyniósł dla nas w torbie jesienną ulicę Czereśniową. Nie zawiedliśmy się!






 
 
Jesień na ulicy Czereśniowej
Rotraut Susanne Berner
wyd. Dwie Siostry 2012

piątek, 30 sierpnia 2013

Dźwiękozależność


Duśka dźwięki uwielbia. Nieważne czy to dźwięk dzwonka u drzwi, szczekanie psa, warkot samochodu. Kocha nawet dźwięk budzika!
Księga dźwięków jest w naszym domu hitem (nie może być inaczej). Wszak nie ma większej dla Duśki radości niż mama i tata dźwięki jak kot/pociąg/wąż/kura/osioł wydający. A i mama rozpływa się gdy dziecko zaczyna jak krowa muczeć,  radosne 'baaam' krzyczeć, gdy klocki na podłogę upadają i 'bul,bul' na widok rybki w akwarium robić.
Księga dźwięków jest więc w ciągłym użyciu, wyeksploatowana do granic, co widać na zdjęciach.
I jest to prawdziwa księga, nie żadna cienka książeczka, ale najprawdziwsze grube, ciężkie tomisko- co zachwyciło Duśkę, bo rodzice grube książki czytają to ona też chce.
Polecamy Księgę Dźwięków całym sercem. I uszami. Za prostotę i wyrazistość obrazków, humor,  bogactwo dźwięków, godziny dobrej zabawy.
Uważajcie! Dźwiękozależność bywa zaraźliwa:)




jaki dźwięk wydają rozrzucane korale maminy? Wszystko sprawdzić należy


O innych pracach i książkach Francuzki dowiecie się z jej bloga 



Księga dźwięków.
 Tekst i ilustracje: Soledad Bravi.
Wydawnictwo: Dwie Siostry

środa, 14 sierpnia 2013

Cztery pory roku na pewnej ulicy



Czy Ulicę Czereśniową trzeba jeszcze komuś przedstawiać? Wszyscy o niej piszą, wszyscy o niej mówią, więc i my napiszemy (a co tam!).  Bo uwielbiamy i kochamy. Zachwyca się mama Duśki, zachwyca się tata Duśki, a Duśka wręcz wielbi. I 'czytamy' rano po przebudzeniu i koniecznie wieczorem przed snem. Nasz rytuał. Z Ulicą Czereśniową poznajemy świat, bo na Czereśniowej można znaleźć wszystko: wąż ogrodowy jak u dziadziksa w ogrodzie, kaczki jak u nas w parku, samoloty, pociągi, piłki, balony, rowery, wózki. I jest nawet gęś. I ukochana fontanna z żabką. Tym żyjemy. Nazywamy i opowieści tworzymy, o bohaterach, przedmiotach i miejscach. Warto kupić przynajmniej jedną książeczkę z kolekcji. A najlepiej wszystkie. Na każdą porę roku.



 
 
Na ulicy Czereśniowej. Ilustracje:  Rotraut Susanne Berner. Wydawnictwo Dwie Siostry                                                                              

Szukaj na tym blogu

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...